Francuski żołnierz sił pokojowych ONZ zginął, a trzech innych zostało rannych, gdy ich patrol został ostrzelany z broni ręcznej w południowym Libanie w sobotę. Według urzędników był to celowy atak na siły międzynarodowe.
Sierżant sztabowy Florian Montorio (40 lat) zginął od postrzału, gdy jego jednostka usuwała niewybuchy przy drodze w wiosce Ghandouriyeh. Patrol próbował przywrócić dostęp do pozycji ONZ, która została odizolowana w wyniku niedawnych walk między Izraelem a Hezbollah.
Wszystko wskazuje na to, że za tym atakiem stoi Hezbollah
Emmanuel Macron, prezydent Francji — Al-Monitor
Prezydent Francji Emmanuel Macron bezpośrednio obarczył odpowiedzialnością za atak uzbrojoną grupę wspieraną przez Iran, żądając aresztowania sprawców przez władze libańskie. Oskarżenie padło mimo szybkiego zaprzeczenia Hezbollahu dotyczącego jakiegokolwiek udziału w incydencie.
Atak miał miejsce zaledwie dwa dni po wejściu w życie 10-dniowego rozejmu między Izraelem a Libanem, wypracowanego dzięki mediacji USA, mającego na celu stworzenie przestrzeni dla negocjacji mających zakończyć sześć tygodni odnowionych walk. Wstępne oceny ONZ wskazywały, że ogień pochodził od niepaństwowych aktorów, a urzędnicy podejrzewali udział Hezbollahu.
BBC przedstawia to jako załamanie przestrzegania rozejmu, kładąc nacisk na celowy charakter ataku i dyplomatyczne reperkusje. Ich relacja skupia się na proceduralnych aspektach międzynarodowego utrzymywania pokoju i wyzwaniach stojących przed siłami ONZ, odzwierciedlając tradycyjną rolę Wielkiej Brytanii w wielostronnych instytucjach i operacjach pokojowych.